Będąc we Wrocławiu, zdziwienie mnie ogarnia. Widzę hipermarkety, supermarkety, dyskonty, stacje paliw, banki, salony samochodowe... I wszędzie szyldy zagranicznych market.
Jesteśmy rynkiem zbytu, montownią, Meksykiem Europy. Kraj 40 milionowy (już niedługo to się skończy, następni wyjadą), a nie ma np. swojej marki samochodów. Telekomunikacja, banki, paliwa.... wszystko prawie w obcych rękach. I będziemy płacić jak na Zachodzie. A ile zarabiamy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz