niedziela, 28 listopada 2010

Kolejny dzień w kloace

Ok, nie ma jak rozpocząć poranek od bycia zwyzywanym przez kiboli-dresiarzy, którym nie podoba się to, że spokojnie pijesz herbatę w McDonaldsie na wrocławskim Rynku.
A te ich opowieści - jak ich kolega odrąbał głowę kotu, bo miał alergię na jego sierśc i kot wchodził do jego pokoju; to odgrażanie się i opowieści, czego nie zrobią obsłudze lokalu, z którego ich wyrzucono zeszłej nocy (przy okazji pozostawiając parę siniaków).

Niektórzy ludzie są wrzodem i utrapieniem dla innych. W Polsce taki wrzód ma się świetnie. Kluby kibica, bitwy, ustawki, rasizm - wszystko w imię tych dennych klubów, pełnych lokalnych pseudogwiazd, opłacanych zupełnie nieadekwatnie do swoich umiejętności. Jaki polski klub gra w Lidze Mistrzów? Ale warto się zabijać dla nich.

No i opowieść od faceta, który przyjechał nocnym z Gdańska. Okradziona dziewczyna, próba gwałtu na innej.

Powrót z Wrocławia,autobus z gasnącymi światłami z powodu zwarcia w instalacji tylnego ogrzewania. No i kierowca-dziadek, wyciągający komórkę zza zegarów podczas jazdy-normalnie wrażenia jak w Indiach.

sobota, 27 listopada 2010

Ukojenie w muzyce

Jedną z czynności, które pozwalają mi jakoś przetrwać w tej kloace, jest słuchanie muzyki. W sumie za najlepszą muzykę na soundtrack uważam ostatnio utwory Maxa Richtera. Ten kompozytor zachwyca.
Ok, najpierw The Nature Of Daylight, potem Infra 8. Ten drugi utwór słuchałem czytając opis pierwszej podróży Dagny Taggart linią Johna Galta.



czwartek, 18 listopada 2010

La Zona

Muszę w końcu ten film obejrzeć. O czym opowiada-wstępnie powie wam o tym filmweb czy jakieś inne stronki...

Ale właśnie, czy niedługo w Polsce dojdzie do czegoś takiego? Przecież już budują się u nas luksusowe dzielnice, osiedla, odgradzające się od pospólstwa-starych kamienic, blokowisk, gdzie mieszka biedota  i patologia.

Gorsze jest to, że w Polsce nawet uczciwy człowiek, ciężko pracujący, będzie mógł z trudem wykupić sobie klitkę w jakieś zapyziałej menelowni i męczyć się z ludźmi zdegenerowanymi, których państwo polskie rozpieszcza wręcz, fundując im zasiłki, pomoce, odchowując dzieci w domach dziecka itd.

Natomiast w osiedlach kolorowych, kiczowatych rezydencji będą mieszkać protestujący z powodu niskich pensji prokuratorzy, lekarze; przyznający sobie wysokie nagrody i odprawy politycy, szefowie wielkich firm...
Nie odsądzam tych ludzi od czci i wiary-prawnik, lekarz, polityk (ale dobry i odpowiedzialny) powinien zarabiać i mieć status w społeczeństwie-inaczej te grupy uległyby totalnej degradacji, co stało się np. z nauczycielami.
Jednak protesty w przypadku pensji powyżej 5 tys. zł uważam za zuchwałość. Ludzie kochani, wielu Polaków marzy o takiej pensji. Panuje drożyzna, za granicą często bywa taniej. Kiedyś Niemcy przyjeżdżali po zakupy do Polski, teraz Polacy jeżdżą do Niemiec po materiały budowlane, kosmetyki, ubrania czy elektronikę.
Na prowincji ludzie pracują za 1500 zł i wykonują nierzadko b. odpowiedzialną pracę. Wymaga się od nich studiów, dokształcania itp. Za to mogą sobie pomieszkać z rodzicami,a z pensji nie utrzymają samych siebie.
Koledzy z USA śmieją się, jak my możemy mając dwadzieścia kilka lat mieszkać nadal z rodzicami... Koleżanka otrzymała ostatnio propozycję stażu na AM we Wrocławiu za 700 zł. Jak zrobi doktorat, otrzyma 1500 zł. Wizytujący uczeni z zagranicy są w szoku widząc, że polski naukowiec zarabia ok. 400 euro. Doprowadza to powoli do fali przestępczości i przemocy. W mojej okolicy kwitnie przemyt, handel lewym tytoniem, alkoholem i dragami. Ludzie żyją z dnia na dzień-od pijaństwa do pijaństwa i staczaja się. Chłopaki dwudziestoletnie zaliczają odwyki. Nie ma co, niedługo nie trzeba będzie jechać do Rio na karnawał-brazylijskie klimaty nędzy i przemocy z faveli pojawią się i u nas.

piątek, 12 listopada 2010

Wypowiedź na medal

Gdzieś na jednym z ogólnopolskich forów wypowiedział się pewien człowiek. Cytuję jego słowa, bo dużo w nich prawdy o syfie:


"Okolo 20 lat temu "obalono" w Polsce komunizm... Obalono tak skutecznie, że żadnemu z czerwonych nie spadł nawet włos z głowy, czołowi komuniści stali się nagle socjaldemokratami, trockiści przeobrazili się w działaczy społecznych, reżyserzy, którzy udowadniali, dlaczego AKowcy byli straconym pokoleniem, w opozycyjnych intelektualistów, PRLowscy prawnicy, stali się konstytucjonalistami,członkowie ZMS,PZPR, UBecy i kapusie - stali się kapitalistami pełną gębą i ludźmi roku Forbesa. A robotnicza hołota przemieniła się w robotniczą bezrobotną hołotę. Przemiana wody w wino jawi się na tym tle jako kuglarska sztuczka. Mieliśmy szansę zaobserwować, jak to można w naszym demokratycznym państwie prawa bezkarnie zastrzelić generała policji i jak do tej pory nie udało się ustalić mocodawców. Mogliśmy zaobserwować, jak po kolei są umarzane wszelkie procesy w sprawach gospodarczych, gdzie Polskę okradano na miliardy dolarów. Jak rozpadały się samochody inspektorów NIKu, jak odwoływano kolejnych sędziów, jak ginęli świadkowie. Zaprawdę, polscy autorzy książek sensacyjnych powinni zostać uznani za grupę zawodową, którą dotknęło strukturalne bezrobocie - jak tu cokolwiek sprzedać w takich warunkach? Jak miałaby sobie poradzić Agatha Christie ze swoim Orientexpressem, kiedy w polskich więzieniach "wiesza się" trzech kolejnych światów w sprawie Olewnika ? Dzisiaj taki Lem ze swoją wirtualną rzeczywistością, lub iluzjami wywołanymi chemicznymi substancjami z "Kongresu futurologicznego" miałby miażdżącą konkurencję ze strony miłościwie nam panującego (Pijarującego, jak kto woli) premiera Tuska i sztabu jego socjotechników oraz szpeniów od marketingu politycznego, którzy co dzień fundują nam taką matrixową rzeczywistość, że firmy informatyczne powinny podkupować od nich licencje i wdrażać, wdrażać, wdrażać. Natomiast od pamiętnego kwietnia dosłownie czuję, że jestem naocznym świadkiem, jak Wielka Historia wylewa (nomen omen) ze swoich utartych od kilkunastu lat szlaków, zatacza koło i miażdży niepokornych i pechowców. Miażdży na śmietniku smoleńskiego lotniska. Widzimy, jak po tej miazdze "nasz rząd" jest w zasadzie ekspozyturą woli Rosji i Niemiec. Widzimy jak coraz bardziej uzależniamy się od rosyjskiego gazu, że nawet KE nie może tego przemilczeć i broni polskiego społeczeństwa przed Polskim rządem. widzimy jak możni Unii Europejskiej świetnie dogaduje się z Rosją naszym kosztem (Nord Stream, helikopterowce), być może niedługo uzależnimy się w kwestii energii atomowej (najnowsza rosyjska propozycja). Widzimy jak "nasze elity intelektualne" wypisują wazeliniarskie i wiernopoddańcze odezwy do bratniej potęgi i mamy deja vu - ja już to widziałem! I nawet w tej samej aktorskiej obsadzie! Widzimy rosnącą potęgę Chin, obudowanie imperium przez Rosję rywalizującej z chinami, widzimy wycofanie się USA z obecności w Europie i chyba z kapitalizmu - przynajmniej na razie. Co dalej ?"

W moim miasteczku na stanowiskach i w szkołach ponad połowa to byli "partyjni". Nawet w kościele się udzielają. A ksiądz ich przyjmuje. Przecież to sponsorzy. "Może to i skurwysyny, ale to nasze skurwysyny"-przychodzi na myśl tylko parafraza słów Trumana o dyktatorze Dominikany.

Dziwicie się, że stalowe zastepy SS i Wehrmachtu w latach 1939-1945 chcialy wyniszczyć to gnojowisko? To bagno pełne sprzedawczyków i zdrajców, których zawsze pelno było w naszej historii. Tę anarchię, cwaniactwo, narodowy alkoholizm i obłudę?

Dlaczego powrót do Polski kojarzy mi się z uczuciem, jakby ktoś wylał na mnie beczkę gówna? Kocham Polskę i chciałbym coś zrobić dla tego kraju. Jestem jednak bezsilny patrząc na kolejne fale zgnilizny i upadku moralnego i gospodarczego.


Ten utwór wyraża mój nastrój w tej chwili