niedziela, 3 grudnia 2023

 Witam, po latach. Jestem teraz szczęśliwym mężem i ojcem. Tacierzyństwo to wspaniała misja. Człowiek kiedyś żałował, że z tą dziewczyną z Rosji nie wyszło,  ze nie zrobił kariery na uczelni ale nie doceniałem co to znaczy kochająca kobieta i dziecko u boku. Niepotrzebnie kiedyś winiłem żonę że nie wyjechałem za granicę. Straciłbym coś pięknego.

czwartek, 31 stycznia 2019

No elo, praca jest i żyje się powoli.Jakoś to leci. Udało mi się znaleźć 2 prace i wykonuję je równolegle, przeprowadziłem się i lepiej zarabiam.

Nadal jednak zderzam się z polskim syfem i patologią. Smog, drące mordę małolaty po nocach szwędające się grupami i napite albo naćpane czeskim ścierwem. Samochody. Kolejki. Debilizm klientów. Ciemna przygnębiająca pogoda i na próźno wyglądać wiosny.


niedziela, 18 stycznia 2015

No witam z powrotem, nie umarłem.

Obecnie czekam na nową pracę, na pewno do jednej pracy mnie przyjęli, prywaciarz i pensja minimalna pół etatu hehe, a może przyjmą i do drugiej pracy, firma zachodnia, międzynarodowa korporacja i lepsza dużo pensja. Daj Boże.

W międzyczasie pracowałem dorywczo i znowu zderzenie z polactwem - chciwi managerowie, wredni agresywni klienci wyżywający się na ludziach z obsługi, brak wypłaconej pensji.

Sami sobie tworzymy bagno niestety, mam nadzieję, że w końcu wybuchnie wojna i ten kraik zniknie jak domek z kart, zdmuchnięty przez rosyjskiego tyrana. Bo my jesteśmy jako Polacy najgorszymi wrogami dla siebie samych, tylko my i zasługujemy na karę a zmarli patrioci mogą spokojnie stwierdzić na tamtym świecie, że oddali swoje życia za darmo, za naród agresywnych zagryzających się kundli.

Wczoraj na studiach znajoma mi opowiedziała, jak jej dzieci uczyła dziewczyna z doktoratem z architektury znająca dwa języki. Ta młoda kobieta wyjechała teraz do Norwegii na opiekę nad dziećmi, bo w Polsce nie mogła znaleźć pracy, w żadnej pracowni archi albo na uczelni, nic.

Czy koleżanki po weterynarii pracujące za 2-3 tysiące brutto w wielkim mieście, których dzień pracy trwa ponad 12 godzin łącznie z weekendami. Nie mogą liczyć na więcej. Ale ich koleżanki z wieczorowych studiów, które z okazji dyplomu po 8-9 latach nauki dostają też nowootwarty gabinet od taty przedsiębiorcy budowlanego czy mamy radcy prawnego. Jesteś biedakiem to zdechniesz biedakiem, chyba że jesteś lekarzem albo programistą.

Nawet wyjechać z kraju nie mogę, bo mam tu dziewczynę która się uczy jeszcze. Sam rozpocząłem studia podyplomowe jako hobby.




sobota, 12 października 2013

Tymczasem w internetach

 Znaleziony w głębinach internetu bardzo ciekawy tekst. Szacunek dla anonimowego autora.

Żyję w oparach teorii, która każe mi myśleć, że społeczeństwa zachodnioeuropejskie które uniknęły wywrócenia struktury społecznej na drugą stronę tak jak my po 1945, mają w sobie więcej pierwiastka bezinteresownej dbałości o własne społeczeństwo. Ludźmi od polityków po drobnych przedsiębiorców będą kierowały zarówno pobudki czysto ekonomiczne, ale i też poczucie wspólnoty.
Polskim politykom tego brakuje, jak zauważyłeś na naszym poletku głównie każdy chce się nachapać, panuje korupcja, układy. Nie tylko polityków - tak jest, gdzie byś się nie obejrzał. To mniej dziwi, kiedy uświadomisz sobie, że inteligencja wyemigrowała albo padła ofiarą dosłownej eksterminacji fizycznej i intelektualnej w okresie 1939-1956. Miejsce dawnych elit zajęli głównie postchłopi, ludzie o mocnej mentalności zbierackiej i czysto materialistycznym podejściu do życia. Był taki obrazek, który klasyfikował różne narody na osi "survival values" kontra "self-expression values", czyli przeciwstawiał sobie wszystko, do czego Polaków przyuczyło chłopskie pochodzenie i potem komunizm - byle do jutra, czy się stoi, czy się leży, nie warto pracować bo jest nad nami bat pana/ruska kontrola, słabe rozporządzanie pieniędzmi (słynne elity finansowe po 1989 i ich ultracebulackie dworki kapiące złotem i tandetą - to się bierze dokładnie z tego samego) wartościom, które były akcentowane i eksponowane w społeczeństwach, które uniknęły historyczno-politycznych losów Polski przez jakieś ostatnie 300 lat.

Nie muszę chyba wspominać, że Polska została umiejscowiona jako kraj mocno "survivalowy". Współczesnym Polakom brakuje po prostu tej mentalności, to jeszcze nie ten etap rozwoju mentalnego. Socjalizm skoszarował chłopów w metropoliach, dał im dobra których nigdy wcześniej nie widzieli, wyposażył ich w jakieś podstawy mentalne. Gdy upadł w 1989, Polacy nadal w przeciwieństwie do reszty Europy byli wybiedzeni, dlatego dostali nową błyskotkę w postaci kapitalizmu. Na razie mamy umowy śmieciowe, upierdalanie palców w lesie ludziom upominającym się o wypłatę pensji, na rynku pracy to samo, postchłopskie kumoterstwo które każe zatrudniać własne rodziny albo ludzi z kontaktami. W TOP 10 najbogatszych Polaków znajduje się kupa prostych ludzi po budowlankach, którzy dorobili się głównie na przejmowaniu za bezcen państwowego mienia.
Jakie to są gówna finansowe, skoro w głowie dalej mają drobnego cwaniaczka? Ile czasu zajmie nam, żeby wykształcić sobie gówna, które będą jednocześnie elitami finansowymi i intelektualnymi tak, jak ma to miejsce np. w Stanach? W Ameryce jeśli ktoś ma kasę, inwestuje w przyszłe pokolenia, wysyła ich na Harvard albo MIT. Tutaj panuje czysto chłopskie "tu i teraz" - kupić Karynce dyplom socjologii na Wyższej Szkole Garncarstwa i Pierdów, przecież i tak dostanie posadę u nas w firmie. Za 20-30 lat firmy "rodzinne" będą nosić tylko nazwiska założycieli, a będą nimi zarządzać dynamiczni finansiści albo o ambitni Ukraińcy lub imigranci z Azji.

Czy po tym wszystkim można się dziwić, jak wygląda polityka w tym kraju i dlaczego każdemu obywatelowi serwuje się życie w wiecznym "survivalu", a wszelka "self-expression" jest albo zasypywana szambem i gównem przez mentalnych mirasów jako 'hurr, takie dynamiczne, takie zachodnie i liberalne', a miarą tego jakim jesteś człowiekiem w tym kraju jest to, że po dwóch kierunkach możesz wykładać seler w markecie albo jeżeli ktoś pierdolnie cię samochodem po pijaku i zdechniesz, a ma plecy, nikt nie upomni się o sprawiedliwość dla ciebie i twojej rodziny. Ot, self-expression. Tyle jesteś wart w tym bagnie. Trudno na takich fundamentach budować jakiekolwiek społeczeństwo noszące znamiona "zdrowego".

Najgorsze, że nie mamy już czasu żeby to podciągnąć. Kto ma trochę oleju w głowie, wypierdala stąd. Na razie wszystko chyli się ku temu, że Polska nie ruszy się z tego gówna przez czystą demografię, bo nie będzie rok do pracy.


Koniec cytatu.

Obecnie jestem po dłuższym okresie bezrobocia, który próbowałem przerwać aplikacjami na studia doktoranckie. Ale bum, brak miejsc ze stypendiami. A do pracy pójść nie wolno, bo "praca naukowa" ma być odrabiana.
No dobrze. Niestety za granicą trudno mi znaleźć cokolwiek w podobnej działce, którą się zajmowałem. Dziedzina jest rzadka, bardzo rzadka. W Polsce mamy istotne osiągnięcia, w skali światowej.
Nie jesteśmy więc do końca takim gównem.
Teraz zamierzam iść dalej wykładać seler czy co tam innego i sobie spokojnie wegetować. Ze względów zdrowotno-rodzinnych (pożar) nie mogę nigdzie pojechać.
Aczkolwiek znajomym zza granicy w głowie się nie mieści, że można pracować za 300 euro czy usd i mieszkać z rodzicami będac niedaleko 30tki. Ano, można.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Chory

Chory jestem; już kolejna erupcja bolesnego, piekącego kaszlu, kataru i osłabienia/potów. To trwa już 5 tydzień. Nie polecam. Wyniki mam dobre, a czuję się kiepsko. Przynajmniej odpocząłem od pracy.


piątek, 8 marca 2013

Witajcie, smakosze polskiego kurestwa. Ja obecnie żyję nim otoczony w pełni. Praca w gównofirmie u obcokrajowca, obserwacje z firmy poprzedniej. Szkoda gadać.

wtorek, 25 września 2012

Następny mądry

"daje do zrozumienia, że naród zaspał czas na rewolucje uliczne i jest teraz w fazie wymierania. I chyba ma rację. Od ćwierćwiecza jesteśmy okupowani przez międzynarodową finansjerę rękami płatnych lokajów globalizmu, z których niektórych zwą ojcami polskiej demokracji. Żyjemy w obozie koncentracyjnym bez drutów, w którym ludzi dobija się bezrobociem i okrada z emerytur. Polska mafia umacnia demokrację zero-jedynkową, w której PO albo PiS kontynuuje okrągłostołowy plan wytrzebienia narodu w ciągu 5-6 pokoleń. Głównym narzędziem eksterminacji jest bezrobocie w połączeniu z konsumpcjonizmem typu amerykańskiego. Bezrobocie wśród młodych Polek i Polaków ciągle rośnie, przy czym starszym też się nie przelewa i też są upadlani i zniewalani. Co piąty Polak nie ma pracy, a wśród młodych co drugi. Młodzi bezrobotni! Mieszkańcy wyludnianych gmin! Pozostaje wam tylko jedno: zorganizowany oddolnie ruch oporu wobec reżimu albo emigracja. Vistulastan to państwo fikcji prawnej, nędzy, obłudy, nierówności, nieprawości urzędniczej, prokuratorskiej i sądowej. Nowe prawo mierzy się tu na kilogramy, a nie na jakość i służebność wobec narodu. Rząd Tuska nie tylko okrada naród i dobija pokolenie najstarsze, ale jednocześnie zniewala bezrobociem pokolenie najmłodsze. Stąd stałe wzmacnianie układów, stąd przywileje dla firm ponadnarodowych oraz rosnące ograniczenia dla podatnika i obywatela. Na tym polega okrucieństwo i sadyzm narzuconego nam kryptokanibalizmu. Wolnorynkowa demokracja Najjaśniejszej skutecznie degeneruje, sterylizuje i eksterminuje Polaków. Odrzucono nawet prostą reprodukcję ludności. Istnienie ogromnej rezerwowej armii pracy służy depopulacji i wzmacnianiu wyzysku. W rezultacie młodzi ludzie od lat masowo emigrują. Wielu młodych nie może założyć rodzin, podczas gdy rodziny wielodzietne cierpią nędzę, otaczane są społeczną i medialną pogardą oraz określane jako patologiczne. Starsze pokolenie jest wypychane na bezrobocie i pozbawiane opieki lekarskiej. Po Balcerowiczowskiej transformacji wzrasta śmiertelność z powodu wypadków drogowych i samobójstw. Wszystko to sprawia, że zgony przeważają nad urodzeniami, podczas gdy dane dotyczące emigracji są brane z sufitu i świadomie zaniżane, aby tworzyć pozory, że wyludniane jest powolne i nie szkodzi narodowi. Z tej racji nigdy poznamy prawdy o spisie powszechnym z czerwca 2011 roku. Polska wymiera i czas już zmienić słowa naszego hymnu, aby nie ośmieszać bezzębnych starców, którzy umierać będą za jakieś 100-150 lat jako ostatni Polacy w euroregionie zwanym Polską. Emigracja wiąże się z wynarodowieniem. W przeszłości Polacy walczyli z germanizacją czy rusyfikacją. Teraz to nie martwi, bo wynarodowienie zachodzi poza granicami kraju, a emigracja postrzegana jest przez polską klasę próżniaczą jako zjawisko pozytywne. W Niemczech kursy języka niemieckiego dla zatrudnianych tam Polaków są dotowane przez państwo i pracodawców. Podobną pomoc dla imigrantów oferuje się w Anglii i krajach skandynawskich. Młodzi Polacy, pozbądźcie się więc złudzeń na lepsze życie w kraju, nie czekajcie na kolejne reformy, lecz czym prędzej wyjeżdżajcie do Niemiec, na Wyspy lub do krajów skandynawskich, aby tam się rozmnażać i żyć lepiej, skoro ojczyzna jest dla was macochą i robi z was wykastrowanych niewolników. Życzę Wam hartu ducha na obczyźnie. Pamiętajcie, że w Polsce uważają Was za nierobów i nędzarzy, którzy chcą żyć kosztem zdrowej moralnie, bogatej i pracowitej części społeczeństwa. Choć żal wam ojców i matek, nie oglądajcie się za siebie, jeśli chcecie przetrwać w potomstwie. Pocieszcie się tym, że prędzej czy później polska klasa próżniacza sama się wyniszczy metodą salami (rozwarstwienia) albo padnie z rąk importowanej siły roboczej."


autor: POLITEMAN  z forum wp.pl