wtorek, 24 sierpnia 2010

Uprzywilejowani, czyli nowa polska szlachta

Nie jest w Polsce niczym nowym, że są u nas równi i równiejsi. Wymieńmy więc grupy zawodowe i społeczne tworzące nasze elity.

1. Lekarze. Płaczą, że mało zarabiają, a ja znam jeden przypadek lekarza mieszkającego w bloku. Wkrótce to i tak się zmieni - osoba ta planuje budowę willi. Apartamenty, wille, wczasy za granicą - tak wygląda życie lekarza. Dobry kontrakt, gabinet prywatny i jeździ się bmw x6 albo mercedesem g-klasą. W małym mieście nikt doktorowi nie podskoczy-bo jak krewny zachoruje, to pan doktor sobie przypomni. Klany rodzinne w szpitalach, ośrodkach i na uczelniach medycznych. Niewielka odpowiedzialność-sąd koleżeński wybroni. Na Boga, niech zarabiają dobrze za te lata kształcenia się i ciężką pracę, ale czasami mam dość ich hipokryzji.

2. Mundurowi. Nepotyzm w najczystszej postaci. Możesz spełniać warunki, mieć wykształcenie ale i tak do pracy w Policji czy Służbie Więziennej trafi siostrzeniec, bratanek czy inny pociotek kogoś z pracujących. Może nie mieć matury, w przeszłości żył z dilerki (znam taki przypadek) ale będzie paradował w mundurze i przejdzie na wcześniejszą emeryturę.

3. Dawna partyjna nomenklatura: esbeki, działacze, sekretarze, członkowie PZPR. Uwłaszczyli się na majątku państwowym. Teraz są szanowanymi biznesmenami, emerytowanymi nauczycielami itp. Mają świetne emerytury i układy. Nadal zarażają młodych nepotyzmem, kumoterstwem, cwaniactwem. Dlaczego nie postąpiono z nimi jak w Czechach czy byłej NRD?

4. Rolnicy. Dopłaty, KRUS (i można prowadzić działalność-płaćcie, miastowe ćwoki), ew. sprzedaż ziemi na działki budowlane. Pomoc w szkołach i na uczelniach-wieś jest przecież biedna:) Bieda na wsi to teraz chyba tylko z wyboru i lenistwa.

5. Politycy-wiadomo.

6. Kiedyś także i nauczyciele-teraz jednak są znienawidzoną i pogardzaną grupą, także przez rządzących. PO zapłaci za poparcie-dodatkowymi godzinami pracy, hłe hłe:)

7. Kler. Wpływ na ludzi, zwrot majątku, nieopodatkowani.

niedziela, 8 sierpnia 2010

Bogatynia pływa

Na NieZdolnym do niczego Śląsku pojawia się to co kilka lat - obfite deszcze (wystarczy kilka godzin, bo to faktycznie tereny górskie) i po ulicach można poruszać się kajakiem. Ile to już lat trwa? Nikt z rządzących nie pokwapił się do zadbania o zabezpieczenia przed powodzią. Rzeki nieuregulowane, zaniedbane melioracje i wały, pazerni deweloperzy budują osiedla na terenach zalewowych i wciskają te domki naiwniakom po cenach zaiste europejskich.

Nikogo nie obchodzi, co się dzieje - dopóki woda nie zabierze domku i autka, nie potopi piesków i kurek.

No i zaczyna się wtedy płacz o pomoc państwa, bo nikt nie pomyślał o ubezpieczeniu - które zresztą niełatwo dostać i nie gwarantuje ci odszkodowania.



Ciekaw jestem, gdzie te pieniądze na zabezpieczenie przed powodzią? Być może ktos postawił już sobie za nie obrzydliwą, kiczowatą willę (tzw. gargamela).